Strona główna / Historia / Tarnów: Miasto, które wyrosło na drożdżach handlu

Tarnów: Miasto, które wyrosło na drożdżach handlu

Historia Tarnowa nie zaczyna się od wielkiej polityki, ale od dobrej lokalizacji. Zanim w 1330 roku król Władysław Łokietek pozwolił Spycimirowi Leliwicie założyć tu miasto, okolica była po prostu strategicznym punktem na szlaku z Krakowa na Ruś.

Spycimir wiedział, co robi. Budując zamek na Górze Świętego Marcina, stworzył fundament pod prywatne miasto, które przez wieki bogaciło się na handlu winem i suknem. Co ciekawe, Tarnów był jednym z pierwszych miast w Polsce, które posiadało tak wyraźnie zarysowany układ urbanistyczny, widoczny do dziś. Rynek nie jest tu tylko placem – to dowód na to, że średniowieczni planiści mieli rozmach.

Złoty wiek i „Hetman, który się nie kłaniał”

Jeśli Tarnów ma swój „moment chwały”, to był nim wiek XVI. Wszystko kręciło się wtedy wokół postaci Jana Amora Tarnowskiego. Był to człowiek instytucja: hetman wielki koronny, teoretyk wojskowości i esteta. To on sprowadził do miasta włoskich rzeźbiarzy i architektów, zamieniając gotyckie mury w renesansowe cacko.

Warto spojrzeć na tarnowski Ratusz. Ta attyka nie wzięła się znikąd – to manifest zamożności i gustu ówczesnych mieszczan. W tym czasie Tarnów stał się tyglem kulturowym. Obok Polaków żyli tu Niemcy, Szkoci i Żydzi. Ta mieszanka sprawiła, że miasto nie stało się senną prowincją, ale tętniącym życiem ośrodkiem, który przyciągał kapitał i naukę.

Pierwszy przystanek ku wolności

Często zapominamy, że to właśnie Tarnów jako pierwsze miasto w granicach dzisiejszej Polski odzyskał niepodległość w 1918 roku. I to nie w listopadzie, ale już w nocy z 30 na 31 października. Tarnowianie po prostu rozbroili austriackich żołnierzy, zanim Warszawa w ogóle zdążyła o tym pomyśleć.

To miasto zawsze miało „pod górkę” z historią, czego najsmutniejszym przykładem jest rzeź galicyjska w 1846 roku. To właśnie tutaj, przed tarnowskim ratuszem, działy się dantejskie sceny, gdy chłopi zwozili ciała zamordowanej szlachty. To brutalny, ale kluczowy fragment tożsamości regionu, który pokazuje, jak skomplikowane były tu relacje społeczne pod zaborami.

Piętno wojny i żydowskie dziedzictwo

Nie da się opowiedzieć o Tarnowie, pomijając fakt, że przed 1939 rokiem blisko połowa mieszkańców to byli Żydzi. Dzisiejsza Bima, czyli pozostałość po Starej Synagodze, stoi w centrum miasta jako samotny, ceglany świadek świata, który zniknął w ciągu kilku lat.

Tragiczny jest też fakt, że to z Tarnowa wyruszył pierwszy transport więźniów do KL Auschwitz (14 czerwca 1940 r.). 728 osób, głównie młodych ludzi, harcerzy i żołnierzy, trafiło do piekła, które dopiero się tworzyło. To nadaje miastu specyficzny, nieco melancholijny ton, gdy spaceruje się jego wąskimi uliczkami.

Powojenny beton i nowoczesny oddech

Po 1945 roku miasto przeszło metamorfozę z handlowego miasteczka w ośrodek przemysłowy. Powstanie Zakładów Azotowych w Mościcach (dzielnicy-ogrodzie zaprojektowanej z wielkim rozmachem jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym) zmieniło strukturę społeczną Tarnowa. Miasto „spuchło”, przyciągając tysiące ludzi z okolicznych wiosek.

Dziś Tarnów próbuje łączyć te wszystkie warstwy. Z jednej strony mamy renesansowy rynek, z drugiej industrialne dziedzictwo Mościc, a z trzeciej – opinię „polskiego bieguna ciepła”. Czy naprawdę jest tu najcieplej w Polsce? Dane meteorologiczne mówią, że tak, choć mieszkańcy pewnie mają na ten temat swoje zdanie, zwłaszcza gdy wieje halny.